sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział II - jedna wielka niewiadoma

Dedykuję ten rozdział M.u.u oraz Pani Ciemności :D Doczekałyście się ;)

~~Rozdział II~~

- Dlaczego mi to robisz potworze?!? Dlaczego?!? - krzyknęłam, chociaż łzy nie przestawały płynąc z moich oczu, a wręcz jeszcze bardziej zwiększyłam się ich liczba. - Gdzie jesteś?!? Ukaż się! Chyba chcesz czysto walczyć ze mną!
~~Na razie jesssstem w twojej głowie Missssty, ale nie przejmuj ssssię, niedługo ssssię zobaczymy...Ssss. A teraz oglądaj uważnie...~~ - Ten głos coraz bardziej mnie przerażał. Przez to, boję się ujrzeć to co za chwilę się stanie.
~~To będzie teraz twoja walka psssssssychiczna ze mną... mam nadzieję żeee przegrasssszz Missssty..Sss..~~
Walka psychiczna?!? Ja nie wierzę...te paskudne stworzenie, które mnie tu sprowadziło, chce naprawdę mi to przypomnieć...!!!
-W jakim celu mi to chcesz jeszcze raz pokazać?!? Gadaj natychmiast! - złość mnie przepełniała. Nie wiem czy to ze strachu, czy bardziej chęci zabicia tej istoty...
~~ Oglądaj prossssszę...~~~  - ten głos powoli zaczynał mnie prześladować.
Po tych słowach ukazało się to, co wyróżniało tę pustynię od innych, a mianowicie: Wielkie stalowe drzewo na samym środku pustyni. Nie było dziwne to, że było stalowe lub w środku tak wielkiego obszaru, tylko to, że właśnie na tym drzewie zwanym inaczej Crispo, wieszane są dusze ludzi zjedzonych bądź zabitych przez Chyżwara. Od razu przeszły po moim ciele ciarki. *Właśnie! Może odzyskałam panowanie w nogach!* pomyślałam. Spróbowałam wstać. Nie mogłam nawet się przeczołgać. Czułam jakby całe moje ciało było ukorzenione w tej ziemi.
~~Sssiedź Missssty, ssiedź...~~
Chciałam krzyknąć, lecz poczułam jak skóra zaszywa mi usta. Poczułam paniczny strach.
~~Nie masssz gdzie uciec oraz nie masssz co zrobić...Sssss...oglądaj...~~~
Przez krótką chwilę próbowałam zrobić cokolwiek, dosłownie. Nawet zamknąć oczy, lecz też na marne.
Ten moment przerwała mi sytuacja z tamtych lat. Patrzę teraz jak moja rodzina podchodzi do drzewa. Jak go dotyka i się nim zachwyca. Próbowałam krzyknąć żeby tego nie robili jednak na marne. Moment po tym zauważyłam go, Chyżwara. Widziałam jak ich zabija i zjada. Próbując wstać zaczęły lecieć mi łzy. Pośród mej rodziny zauważyłam także siebie z nożem zakrwawionym w ręku. Ten moment bardzo mnie zszokował. Na dodatek moją postać przy tym drzewie przytulał sam Chyżwar. *O co tu chodzi?* pomyślałam.
~~Dowiesssz sssię w ssswoim czasssie Misssty...~~ - powiedział znowu ten straszliwy głos.
~~A teraz poznasssz moją twarz Misssty...~~~
Nagle przed oczami ukazał się Martin!!! Zaczęłam się trząść cała z przerażenia. Mój chłopak stał zaledwie kilka centymetrów przede mną. Ale jak to?!? Mój chłopak mnie tu sprowadził?!? Osoba której powierzałam wszystko, chce widzieć moje cierpienie!?!
~~Sssssspodziewałaś sssię mnie?...Pewnie że nie...~~
- Missstsy chodź tuu na chwilę...- przemówił, tym razem nie w mojej głowie tylko w tym świecie gdzie na chwilę obecną byłam.
Druga ja podeszła do Martina.
- Zabij ją Misssty... - powiedział ten potwór do niej.
W tym momencie w mojej głowie przypomniałam sobie piękne chwile spędzone z moim chłopakiem. Teraz nie mogłam uwierzyć w to, że żąda mojej krwi...
Tamta dziewczyna podeszła do mnie, przyłożyła zakrwawiony nóż do mojej szyi i poderżnęła mi gardło...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No trochę krótszy, ale starałam się :D Macie tutaj taki mały mętlik, podobnie jak ja :D
Musze coś jak najszybciej coś wymyślić :D
P.S trochę pozmieniane :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz